Zespół Astona Martina przyznał, że zmiana pozycji fotela w bolidzie AMR26 mogła zostać zmieniona nieco zbyt ekstremalnie w obliczu problemów, jakich doświadcza Fernando Alonso.
Hiszpan w niedzielnym GP Kanady zdołał awansować na 10. pozycję w pierwszej fazie wyścigu, aby stopniowo osuwać się w stawce w dalszej części rywalizacji. Ostatecznie na 24. kółku wycofał się z walki, potwierdzając później, że powodem był ból, jaki sprawiała mu pozycja za kierownicą.
"Czułem się coraz bardziej niekomfortowo podczas kolejnych okrążeń" tłumaczył po wyścigu Alonso. "Ta pozycja nie wydawała się właściwa, a poza tym byliśmy wyraźnie poza punktami, dość daleko od strefy punktowanej i nie było już żadnego zagrożenia deszczem. Dlatego zdecydowaliśmy się zakończyć to cierpienie."
Każdy kierowca ma indywidualnie dopasowany fotel wyścigowy, który powinien idealnie przylegać do jego ciała. Czasami zdarza się, że w trakcie produkcji coś zostanie wykonanie nieco inaczej i powoduje dyskomfort zawodnika, ale w przypadku Alonso chodzi o bardziej fundamentalny problem.
Ekipa Astona Martina przyznała bowiem, że w tym roku zmieniła pozycję kierowców w kokpicie, pochylając nieco bardziej fotel. Miało to obniżyć środek ciężkości i poprawić aerodynamikę auta poprzez obniżenie pozycji kasku kierowcy względem nadwozia.
Jak się jednak okazuje taki zabieg przysparza problemy Fernando Alonso. Można się zastanawiać dlaczego dopiero teraz wychodzi on na światło dzienne, ale warto zwrócić uwagę, że Aston Martin od początku przedsezonowych testów walczy z dużymi problemami, a jego kierowcy dopiero teraz są w stanie pokonywać większe dystanse za kierownicą AMR26.
"Od pewnego czasu czuł dyskomfort - ale nigdy do takiego stopnia, żeby całkowicie uniemożliwiało to jazdę" mówił Mike Krack z Astona Martina, pytany przez The Race o przyczynę problemów z fotelem. "To coś w rodzaju punktu nacisku, przez który odczucie staje się coraz gorsze."
"Myślę, że musimy trochę przemyśleć ustawienie pozycji fotela. W tych bolidach zawsze starasz się siedzieć jak najniżej, a jeśli spojrzeć na to, jak kierowcy siedzieli w ostatnich latach, ich pozycja staje się coraz bardziej leżąca."
"Być może posunęliśmy się o krok za daleko, ale to coś, co będziemy musieli sprawdzić."
Zespół Astona Martina próbował wprowadzić modyfikacje fotela podczas weekendu, ale nie przyniosły one większego skutku. Właściwe poprawki, przygotowane w fabryce, mają być przygotowane na GP Monako.
© Aston Martin


27.05.2026 13:59
0
Czyżby to był początek końca Adriana Neweya?
Zawsze go podziwiałem za konstruowanie super aut, nawet wtedy gdy było wiadomo że o wygrane będzie trudno, ale teraz chyba trochę przekombinował i też chyba niepotrzebnie wziął sobie na głowę kierowanie zespołem.
27.05.2026 20:23
1
0
Wszystko i wszyscy się kiedyś kończą. To mi przypomina sytuację Williamsa za czasów Roberta gdy powierzył całą odpowiedzialność Paddiemu Lowe, efek, spóźnienie się na testy, za dużo wachaczy i totalnie spieprzony bolid.
Teraz Aston podarował całkowitą kontrolę nad wszystkim Neweyowi , efekt, spóźnienie się na testy i jeszcze bardziej spieprzony bolid który nawet nie jeździ. Za bardzo go poniosło i kosztem aerodynamiki robi niebezpieczną dla zdrowia pozycję kierowcy, zapewne aby bolid byl smuklejszy kazał Hondzie się dostosować i może to nie jest tylko wina właśnie Hondy a ograniczeń jakie im nakazał.
Stroll narzekał na brak prędkości na prostych i na brak przyczepności a skoro to miała być taka innowacja i geniusz aerodynamiki, to powinien narzekać tylko na moc. Adrian Za bardzo poczuł się pewny siebie i zapewne nikogo nie słuchał a wręcz po zwalniał ludzi którzy mieli inne zdanie.
To sport zespołowy, jeśli jesteś dobrym szefem ,to musisz sprawić aby wszyscy dobrze pracowali a nie wszystko samemu robić i nikogo nie słuchać. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się